Poznaj mistrza – Izabela Zatorska

Mamy dla was kolejny, niezwykle ciekawy wywiad z Mistrzynią – tym razem Dariusz Marek postanowił zadać parę pytań najbardziej utytułowanej Polskiej zawodniczce – Izabeli Zatorskiej.

Na początek przypomnijmy najważniejsze osiągnięcia tej niesamowitej zawodniczki, lista jest naprawdę długa:

Mistrzostwa Polski:
– złoty medal w stylu alpejskim 2001
– złoty medal w stylu alpejskim 2002
– złoty medal w stylu anglosaskim 2003
– złoty medal w stylu alpejskim 2004
– złoty medal w stylu alpejskim 2005
– złoty medal w stylu alpejskim 2007
– złoty medal w stylu alpejskim 2008
– srebrny medal w stylu anglosaskim 2008
– złoty medal na krótkim dystansie 2008
– srebrny medal na krótkim dystansie 2009
– srebrny medal w stylu alpejskim 2009
– złoty medal w stylu anglosaskim 2010
– złoty medal w stylu alpejskim 2010
– złoty medal na krótkim dystansie 2011
– srebrny medal w stylu alpejskim 2011
– brązowy medal w stylu anglosaskim 2011
– srebrny medal na krótkim dystansie 2012
– brązowy medal w stylu alpejskim 2012

Mistrzostwa świata w biegach górskich
– srebrny medal 1999
– brązowy medal 2000
– brązowy medal 2001
– srebrny medal 2001 drużynowo
– brązowy medal 2002

Mistrzostwa Europy w biegach górskich
– 1.miejsce 1999
– 1. miejsce 2000
– 4. miejsce 2002
– 4. miejsce 2003
– 5. miejsce 2004
– 16. miejsce 2005

Grand Prix (Puchar Świata) w biegach górskich
– 1. miejsce 2001
– 2. miejsce 2002
– 2. miejsce 2003
– 1. miejsce 2004
– 1. miejsce 2005
– 4. miejsce 2006

Mistrzostwa Świata weteranów w biegach górskich
– srebrny medal 2006
– złoty medal 2010

Dariusz Marek: W wieku 40 lat ciężko jest robić jakieś postępy w bieganiu, sukcesem jest już utrzymanie formy na poziomie. Ty startujesz w K – 50 , często jesteś nie do pokonania przez pozostałe rywalki które cały czas szlifują formę i mają teoretycznie większe możliwości od Ciebie ze względu na rok urodzenia. Jak się z tym czujesz?

J.Z.: Jak się z tym czuję… Właśnie to dodaje mi  sił do treningu. Znajomi często mnie pytają…Iza ile ty jeszcze będziesz biegać…a ja im odpowiadam, dlaczego mam przestać biegać jeśli nadal sprawia mi to radość i nadal potrafię wygrywać. Dla mnie to niesamowity doping móc zwyciężać z dużo młodszymi rywalkami. Nie wygrywam już biegów Pucharu Świata- to już historia „ Umarł król, niech żyje król”. Jednak do póki do biegania podchodzę profesjonalnie do póty każdy król musi obawiać się  Zatorskiej 🙂 …A tak naprawdę swoją długowieczność w biegach, a w szczególności w biegach górskich zawdzięczam zdrowiu. Czyli, przez 35 lat biegania na wysokim poziomie, nie miałam nigdy kontuzji sportowej, która uniemożliwiła by mi trening- jest to zapewne efekt dobrego przygotowania ogólnorozwojowego w pierwszych latach mojej przygody ze sportem.

Po drugie bardzo dobrze znam swój organizm i zawsze wiem co mu w danej chwili potrzeba, żeby wskoczyć na wyższy poziom 🙂 .

Po trzecie mocna psychika, po czwarte perfekcyjne opanowanie techniki i taktyki biegu zwłaszcza w górach. Szkoda tylko , że lat tak szybko przybywa, bo nie zawsze już daje radę te wszystkie swoje atuty wykorzystać 🙂 .


D.M. Masz liczną rodzinę, pracę i zapewne pasję – bieganie. Nie będę pytał o to jak godzisz te trzy elementy. Natomiast zdradź mi : jak często w tygodniu ubierasz buty biegowe i wychodzisz na trening pozostawiając resztę świata?

I.Z.: Myślę, ze przez 35 lat biegania mogła bym zmieścić na palcach moich obu rąk dni bez treningu. Oczywiście nie wliczając w to przerw spowodowanych nieprzewidzianymi chorobami, wypadkiem samochodowym i urodzeniem trójki moich dzieci 🙂 . Zresztą przerwy spowodowane macierzyństwem to wspaniała regeneracja organizmu kobiety, po których bardzo szybko wracałam do treningów i zawsze w następnym sezonie poprawiałam swoje rekordy życiowe 🙂 . Mam nadzieje, że jest to jakaś wskazówka dla początkujących biegaczy. Talent to nie wszystko, bardzo ważna jest systematyczna praca, a na tej bazie można później doskonalić i kształtować trening.


D.M. Robisz formę przez zimę czy jesteś już na tyle „wybiegana” że nie potrzebujesz odpowiednich zimowych treningów by przygotować się do startów w przyszłym roku? Robisz jakąś przerwę by układ ruchowy odpoczął?

I.Z.: Trening zimowy jest najważniejszym etapem przygotowującym do sezonu. Bez dobrze przepracowanej zimy czyli tzw. akumulacji wyników w sezonie nie będzie, a już na pewno nie wystarczy nam „mocy” na cały okres startowy, który trwa praktycznie od kwietnia do listopada…Jeśli chodzi o przerwę w treningu, to najczęściej  robię ją pod koniec listopada.

Po prostu przez około 2 tygodnie staram się zastąpić bieganie innymi aktywnościami. Najczęściej wtedy chodzę na wycieczki w góry, dużo pływam, gram w kosza, zwracam więcej uwagi na sprawność i czasami biegam z psem 🙂 .

Nie mogę zupełnie nic nie robić, bo mnie to za bardzo męczy:-) . Każda forma ruchu jest dobra, która nie pozwala mięśniom i sercu całkowicie zapomnieć o wysiłku.


D.M. Wydaje mi się że najlepiej się czujesz na dystansach krótszych niż pół maratony. Mylę się?

I.Z.: Nie mylisz się. Teraz wolę biegi do 15km. Dlaczego? Biegam już bardzo długo i etap kiedy biegałam maratony jest już poza mną. Przypomnę, może nie skromnie, że mój wynik w maratonie to 2.33.45 z Berlina, a w półmaratonie 1.11 53 z Okyamy – z tych wyników widać ,że raczej kiedyś biegów długich nie unikałam :-). Miałam wtedy więcej czasu na trening, większą motywację do poprawiania swoich rekordów, szybciej się regenerowałam- po prostu byłam młodsza :-). Niestety chcąc biegać na w miarą wysokim poziomie tak długo jak ja, trzeba z czegoś zrezygnować. Nie można ciągle maksymalnie obciążać organizmu, bo trzeba powiedzieć uczciwie ,że bieganie wyczynowe to już nie bieg po zdrowie 🙂 .Przygotowania i starty w maratonach pochłaniają dużo czasu i energii. Trzeba się szybko regenerować, żeby móc startować w następnych zawodach. Ja zdaję sobie sprawę, że mój czas w biegach płaskich i maratonach skończył się, więc skupiłam się na treningu i rywalizacji w biegach górskich, które dają mi nadal wiele satysfakcji. Mam nadzieję, że jeszcze przez parę lat będę swoim młodszym koleżankom deptać po piętach 🙂 . …

Mój  tygodniowy kilometraż w okresie startowym nie przekracza obecnie 60km, a zimą 80km, więc za bardzo nie mam już z czego biegać tych długich biegów- chociaż przyznam, że bieganie maratonów czy półmaratonów w górach jest o wiele przyjemniejsze niż tupanie ich po asfalcie :-).


D.M. Środowisko biegaczy nie robi się dla Ciebie męczące? Nie masz już dość tego tematu?

I.Z.: Biegam przede wszystkim dla siebie i ja z tego czerpię radość i energię do życia. Środowisko biegaczy zupełnie mi nie przeszkadza- większość z nich to tak samo pozytywnie nakręceni bieganiem ludzie jak ja 🙂 . Ciągle przybywają młodsze pokolenia biegaczy, a i w moim wieku jest sporo osób zarażonych tą pasją- może nawet więcej niż młodych. Przyjemnie jest się spotkać na zawodach- mamy przecież wiele wspólnych tematów. W takim gronie często nie odczuwa się różnicy wieku.

Bywa, że zawodnicy młodzi nie zawsze wygrywają-szczególnie w górach. Przesunęła się bardzo granica wieku osób uprawiających sporty wytrzymałościowe i nikogo nie dziwi, że 40 latek wygrywa z 20 latkiem 🙂 .

W górach ważne są takie elementy treningu jak; technika, taktyka, doświadczenie i mocna psychika, a nie tylko prędkości osiągane na płaskich dystansach, które oczywiście nie są bez znaczenia. Podsumowując uważam, że jeśli naszą wspólną pasją jest bieganie to trzeba też akceptować środowisko „ zwariowanych biegaczy”:-) .


D.M. Bieganie jest dla Ciebie ucieczką od rzeczywistości, czy po prostu odnajdujesz się w swoim świecie i nie potrzebujesz odbicia od codzienności? Jaki masz patent na relaks?

I.Z.: Bieganie, a w szczególności bieganie po górach jest dla mnie wspaniałym relaksem i niesamowitą dawką energii na każdy dzień… Nie jest może ucieczką od problemów codzienności- jak za sugerowałeś, ale pozwala przygotować się do walki z nimi :-). Od dawna wiadomo, że trening sportowy i rywalizacja kształtują charakter i silną wolę człowieka- a te właśnie cech są bardzo pomocne w życiu…

Oprócz biegania mam mnóstwo innych zajęć i na razie nie mam czasu się nudzić. Praca w szkole, agroturystyka, dzieci, spacery z psem, prowadzenie domu to wszystko są rzeczy, które dla mnie też są bardzo ważne i żeby codziennie rano wstawać z uśmiechem na twarzy muszę biegać, żeby po prostu mieć siłę na „ogarnięcie” tego wszystkiego :-).


D.M. Widziałem jak startujesz na mniejszych oraz na głośniejszych zawodach w 2012 roku. Do każdych podchodziłaś jednakowo „bojowo”. Po biegu analizujesz swój start. Czy jest jeszcze coś do poprawienia? Bieganie nie zrobiło się rutyną?

I.Z.: Im wyższa ranga zawodów i im mocniejsza rywalizacja tym mobilizacja jest większa. Na pewno satysfakcja z wygrania MP czy Biegu na Kasprowy jest znacznie większa, niż ze zwycięstwa w jakimś małym biegu- zresztą często te biegi traktuję bardziej treningowo- jeśli oczywiście rywalki mi na to pozwalają. Jednak każdy start  zwłaszcza w górach to są zupełnie inne i  niepowtarzalne przeżycia sportowe i estetyczne. Dlatego biegając po górach nigdy nie można popaść w rutynę- po prostu za dużo się dzieje podczas takich biegów. Mam na myśli oczywiście nie tylko rywalizacje, ale również różnorodność tras, które przeważnie biegną przez piękne widokowo tereny. Zmagania z warunkami pogodowymi i ukształtowaniem terenu  na tego tupu biegach, też są za każdym razem inne.

Bieganie w śniegu  na Kasprowy Wierch, czy przy porywistym wietrze zdobywanie Babiej Góry sprawiają, że biegi te są niesamowitą ekstremalną przygodą…Każdy zawodnik po zawodach nawet nie świadomie analizuje swój start. Podczas zawodów zawsze można zauważyć braki treningowe i uzyskać wskazówki  nad czym należy jeszcze popracować, gdzie są nasze słabsze strony.

Bezpośrednia rywalizacja jest najlepszym odzwierciedleniem stanu formy na tle rywali.

D.M. Co cię motywuje i kto cię wspiera?

I.Z.: Ja już nie potrzebuję aż tak wielkiej motywacji do treningów jak młodzi początkujący biegacze. Bardzo dobrze wiem na co mnie stać w obecnej chwili :-). Do dalszego biegania teraz  mnie mobilizuje chęć pokazania młodszym rywalkom, że w biegach górskich można przez długi okres utrzymywać się na wysokim poziomie- oczywiście rozsądnie trenując. Również dużą inspiracją do dalszych treningów jest  uświadomienie starszym biegaczom, że kończąc 40 lat nie musimy butów do biegania odkładać na półkę i zasiadać  w kapciach przed telewizorem :-). Jak widać na moim przykładzie jeśli się tylko chce to można nawet w K- 50 biegać na niezłym poziomie.

Nie mówiąc już o kategoriach wiekowych gdzie rywalizacja jest równie zawzięta jak w klasyfikacji generalnej:-)….

A, zapomniałam o najważniejszej motywacji czyli- zwycięstwa, które dodają mi niesamowitej energii tak samo zresztą jak porażki, które zawsze mnie motywowały do jeszcze intensywniejszej pracy…Kto mnie wspiera? Obecnie nie mam żadnego sponsora, a wspierają mnie głównie moje dzieci, które mam nadzieję, są dumne ze swojej mamy.

No i oczywiście uczniowie w szkole, którzy bacznie obserwują moje wyniki sportowe i często słyszę od nich słowa uznania i gratulacje- a to jest bardzo miłe.


D.M. Widziałem twoją walkę w biegu na Babią Górę oraz na Kasprowy Wierch – te biegi były naprawdę ciężkie – zadowolona?

I.Z.: Tak zadowolona:-) – lubię ciężkie biegi i tak naprawdę dla mnie to „ im ciężej tym lepiej”.  Wtedy mogę zaprezentować to co w biegach górskich jest moją mocną stroną- technika biegu pod górę, siła, taktyka, mocna psychika. Podczas takich ciężkich biegów o dużym przewyższeniu, praktycznie nie ma znaczenia czy któraś  zawodniczka biega 10km po płaskim w 34min. czy w 38 min.

Ciężkie biegi alpejskie weryfikują wszystkie braki treningowe biegaczy górskich i nie można tu liczyć na to, że ucieknę komuś na płaskim odcinku, bądź dogonię go na długim zbiegu. Tu decydują te elementy o których pisałam wyżej plus umiejętność walki na maksymalnym zmęczeniu. Zresztą tak też się przyjęło, że największym szacunkiem i podziwem darzy się zwycięzców MŚ czy ME właśnie w stylu alpejskim. Biegi alpejskie zawsze cieszyły się większą popularnością niż biegi anglosaski. Dobrym przykładem są biegi na Kasprowy, na Pilsko, na Śnieżkę czy na Babią Górę, które ściągają setki biegaczy z całej Polski.  Który z wyczynowych „ górali” nie marzy o tym , żeby wygrać MP w stylu alpejskim w Międzygórzu?

Dlaczego tak jest- bo na tych właśnie biegach naprawdę pokonujemy swoje słabości, bo tam nie ma gdzie odpocząć. Walczymy nie tylko z rywalem, ale z naturą i często totalnym zmęczeniem, które po wybiegnięciu na szczyt daje nam niesamowitą satysfakcją.


D.M. W przyszłym roku planujesz zorganizować MP w stylu anglosaskim? W tym roku udało Ci się ustalić wymagającą trasę. Był mocny start który pozwolił ustawić się zawodnikom. Następnie  wbiegli w trudniejszy teren, na mocno wznoszącą się „ścianę”. Później zbieg który okazał się momentami bardzo trudny technicznie. Zadowolona jesteś z ogólnego odbioru imprezy przez uczestników?

I.Z.: Trasa MP w Iwoniczu- Zdroju jak i cała organizacja została oceniona przez zawodników i przez pana Andrzeja Puchacza bardzo pozytywnie. Cieszę się, że mogłam się sprawdzić w roli organizatora tym bardziej, że na organizację miałam zaledwie dwa miesiące. Starałam się żeby trasa biegu była wymagająca, czyli bardzo ostre podbiegi, trudne technicznie zbiegi- ale nie takie gdzie zawodnicy mogli by sobie zrobić krzywdę. Zbieg powinien być zawsze taki, żeby można go był zbiec i rywalizować, a nie patrzeć dookoła na którym drzewie się zatrzymać.

Był też odcinek płaski na którym zawodnicy szybsi mogli doganiać czołówkę. W tym roku również będę pomagać przy organizacji MP w stylu anglosaskim. Tym razem roli organizatora podjął się Burmistrz miasta Dukla. Nie będę jeszcze zdradzać tego jaka będzie wyglądała trasa biegu. Mogę jednak zapewnić, że skala trudności nie będzie wiele odbiegać od Mistrzostw w Iwoniczu- Zdroju i mam nadzieję, że tak jak do Iwonicza na ten bieg przyjedzie cała czołówka biegaczy górskich i wszyscy lubiący nowe wyzwania:-).


D.M. Planujesz w przyszłym sezonie wyjazdy za granicę na jakieś „mocne” imprezy biegowe?

I.Z.: Nie startuję za granicą już tak dużo jak kiedyś, gdy walczyłam o zwycięstwa w Pucharze Świata. Zresztą teraz w Polsce jest taki duży wybór biegów górskich, że można się sprawdzać na własnym gruncie. Oczywiście na biegach w Austrii czy we Włoszech można lepiej zarobić niż u nas, ale trzeba wziąć pod uwagę , że niejednokrotnie ponosimy koszty podróży, noclegu no i sama rywalizacja jest na znacznie wyższym poziomie.

Czasami jednak warto pojechać chociaż by po to, żeby zobacz jak się organizuje biegi górskie w krajach gdzie tradycja biegania po górach jest o wiele dłuższa niż u nas- a i samo bieganie po Alpach jest niesamowitą przygodą. Myślę, że w przyszłym roku wystartuję parę razy na Słowacji, gdzie biegi górskie są również bardzo popularne, no i może jakieś dwa, trzy pucharowe biegi we Włoszech bądź w Austrii.

W 2013 roku na terenie Polski będą się odbywały dwie imprezy Mistrzowskie- MŚ w stylu anglosaskim na Jaworzynie Krynickiej i MŚ na długim dystansie podczas Maratonu Karkonoskiego. Do Krynicy na pewno będzie mi się trudno zakwalifikować, gdyż jest to bieg w stylu anglosaskim, a w tej kategorii jest dużo dziewczyn, które dysponują obecnie lepszymi prędkościami i potrafią lepiej zbiegać- Dominika Wiśniewska, Danuta Woszczek czy Ania Celińska, ale walczyć będę. Biegów na długim dystansie, jak już pisałam, obecnie nie biegam-więc Maraton Karkonoski w moim wykonaniu odpada.

Zostały jeszcze ME w stylu alpejskim w Bułgarii do których kwalifikacje odbędą się podczas MP na krótkim dystansie w biegu na Ślężę.

Bardzo lubię trasę tego biegu i mam nadzieję, że tam po walczę o miejsce na podium.

D.M. Masz jakieś pomysły na poprawienie regulaminu Ligi Biegów Górskich – co byś zmieniła?

I.Z.: Pomysłów na Ligę Biegów Górskich jest tyle ilu biegaczy górskich. Każdy by ją chciał dopasować jak najlepiej do swoich możliwości. Amatorzy chcieli by biegać wszystkie biegi i wszystkie żeby się zaliczyły do punktacji. Natomiast profesjonaliści raczej woleli by, żeby ilość biegów została ograniczona do 10-12, i żeby były to biegi wyznaczone jeszcze przed sezonem. Ja jestem zdecydowanie zwolenniczkom tego drugiego sposobu organizacji. Zawsze dla chcących biegać wszystkie biegi, można utworzyć klasyfikację dla najaktywniejszego biegacza górskiego. Myślę, że w skład Ligii powinno wchodzić góra 10 biegów np. wszystkie MP + 6 wybranych jako najlepsze w każdym roku. Oczywiście na tych wszystkich biegach powinny być zagwarantowane nagrody finansowe w kat.  open i w kat. wiekowych. Wszyscy organizatorzy tych 10-biegów powinni wpłacać pewną pulę pieniędzy na uroczyste zakończenie Ligii.

Wiem, że to brzmi śmiesznie, ale właśnie tak to się odbywa na całym świecie. Do Ligii nie powinno się wliczać biegów zagranicznych, gdyż jest to Liga Polskich Biegów Górskich, a nie Puchar Świata. Po drugie nie każdy może pojechać na MŚ czy ME-choćby z przyczyn finansowych. Punktacja powinna być jasna i przejrzysta- ta sama dla kobiet jak i dla mężczyzn i nie ma tu znaczenia, że kobiet startuje mniej, gdyż niejednokrotnie na biegach rywalizacja czołówki kobiet jest o wiele mocniejsza niż u mężczyzn. Tym optymistycznym akcentem związanym z rywalizacją pań, dziękuję za wywiad i pozdrawiam wszystkich ludzi związanych z górami.

Dziękujemy za rozmowę i życzymy dużo zdrowia i kolejnych lat pełnych sukcesów!

Post navigation

2 komentarze

  • wielkie uznanie, 10 lat roznicy miedzy nami Pani Izo 🙂 tylko 10 lat, dzieki Pani, wiem, ze na pasje nigdy nie jest za pozno, nawet jak otoczenie tego nie rozumie… bieglam przez chwile obok Pani w jednym z biegow gorskich i nie zapomne tego, jest Pani dla mnie wielkim wzorem, niedoscignionym 😀

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Jeśli podoba Ci się ten post, być może spodobają Ci się także te