Pierwszy zimny podbieg, wiatr na grani, nagła ulewa – wystarczy kilka minut, by z komfortowego treningu zrobiła się walka o utrzymanie ciepła. W biegach górskich odzież nie jest dodatkiem. To element wyposażenia równie kluczowy jak buty czy plecak. A na szczycie tej listy stoi dobrze dobrana kurtka z membraną na biegi górskie.
Dlaczego jedne kurtki służą latami, a inne lądują na dnie szafy po dwóch startach? I czy naprawdę trzeba wydać fortunę, żeby być suchym na mecie ultra? Rozbijmy ten temat na konkretne decyzje, które realnie wpływają na bezpieczeństwo i wyniki.
Membrana w praktyce. Co tak naprawdę robi za ciebie?
Większość producentów powtarza mantrę o „oddychalności i wodoodporności”. W praktyce oznacza to dwie liczby: słup wody (mm H₂O) i paroprzepuszczalność (g/m²/24 h lub RET).
- Słup wody ok. 10 000 mm chroni przy typowej ulewie w górach niskich.
- 20 000 mm i więcej to poziom, który radzi sobie z długą ekspozycją na deszcz oraz mokry śnieg.
Z paroprzepuszczalnością jest trudniej, bo różne normy dają różne wyniki. Warto trzymać się prostej zasady: do intensywnego biegania w górach celuj w parametry minimum 15 000–20 000 g/m²/24 h lub RET poniżej 6. To granica, przy której większość biegaczy przestaje się gotować we własnym pocie przy wymagającym wysiłku.
Część badań nad termoregulacją wysiłkową pokazuje, że już niewielkie przegrzanie ciała (o ok. 1°C powyżej optymalnego zakresu) przekłada się na spadek mocy tlenowej i pogorszenie percepcji wysiłku. Dobrze działająca membrana nie jest więc luksusem – pomaga utrzymać tempo bez gwałtownego „ścianowania” po kilku godzinach w trudnych warunkach.
Biegasz szybko czy długo? Dobierz kurtkę do scenariusza
Nie ma jednej uniwersalnej kurtki na wszystko. Inaczej projektuje się model na krótkie, dynamiczne biegi w Tatrach latem, a inaczej na nocną część górskiego ultra w deszczu.
Dla szybkich treningów i startów:
- ultralekka konstrukcja, często bez dodatkowej podszewki,
- bardzo dobra oddychalność kosztem nieco niższej odporności na długą ulewę,
- minimalistyczne dodatki: mały kaptur, jedna kieszeń na żel lub klucze.
Dla długich biegów ultra i zimowych treningów:
- wyższy słup wody i solidniejsze szwy,
- lepsza ochrona przed wiatrem, który na grani może wyziębiać szybciej niż sam deszcz,
- bardziej rozbudowany kaptur, często z daszkiem i regulacją obwodu,
- krój pozwalający założyć kurtkę na plecak lub przynajmniej niekolidujący z pasami.
Dobrze przemyślana kurtka z membraną na biegi górskie powinna odpowiadać twojemu typowemu scenariuszowi: jeśli 80% czasu spędzasz na szybkich wbiegach w lokalne pasmo, nie potrzebujesz od razu najbardziej pancernego modelu z katalogu skiturowego.
Na co patrzeć w detalach?
To często drobiazgi decydują, czy kurtka będzie towarzyszyć ci na każdym treningu, czy tylko „na zawody, bo regulamin wymaga”. Warto przejść świadomie przez detale:
- kaptur: czy mieści czapkę lub cienką czapkę z daszkiem, czy podąża za ruchem głowy, czy nie ogranicza widoczności w dół na technicznym zbiegu,
- mankiety: elastyczne czy z rzepem, czy da się je szybko podciągnąć, żeby przewietrzyć przedramiona,
- zamek: jednokierunkowy czy dwukierunkowy (dwukierunkowy ułatwia sięganie do kieszeni plecaka bez rozpinania kurtki od góry),
- kieszenie: czy zmieści się w nich telefon w case lub mapnik, czy nie kolidują z pasami plecaka,
- długość tyłu: nieco przedłużony „ogon” chroni odcinek lędźwiowy przy skłonach i na stromych podejściach.
Warto też zwrócić uwagę, jak kurtka zachowuje się przy realnym ruchu biegowym. Jeśli masz możliwość przymiarki, zrób kilka dynamicznych skipów, przysiadów, zasymuluj ruch kijków. Membrana, która przy każdym uniesieniu ręki odsłania brzuch albo mocno ciągnie w barkach, szybko stanie się irytująca.
Waga, pakowność i hałas – parametry, o których rzadko się mówi
Biegacze górscy często liczą każdy gram. Słusznie, choć warto pamiętać, że ultralekki materiał bywa bardziej delikatny. Dla osób startujących sporadycznie rozsądny kompromis to kurtka ważąca 150–220 g, którą nadal da się zwinąć do kieszeni pasa biegowego.
Pakowność jest kluczowa przy zmiennej pogodzie. Kurtka, którą można zrolować do wielkości większego jabłka, łatwiej pojedzie z tobą na każdy trening, zamiast czekać w szafie „na prawdziwy sztorm”.
Mało kto zwraca uwagę na… hałas materiału. Wąskie grzbiety, zbieg w nocy, tylko światło czołówki i jednostajny szum membrany przy każdym ruchu ramion potrafią męczyć psychicznie. Warto dosłownie wsłuchać się w materiał – mniej szeleszczące tkaniny poprawiają komfort na długich dystansach.
Jak kupować mądrze, a nie najdrożej
Najwyższa cena nie zawsze oznacza najlepszy wybór dla konkretnego biegacza. W praktyce bardziej opłaca się dopasować model do tego, jak często i gdzie biegasz, niż gonić za najnowszą nazwą membrany.
Przed zakupem odpowiedz sobie szczerze na kilka pytań:
- W jakich górach biegasz najczęściej – niskie pasma, Alpy, techniczne granie?
- Ile razy w roku startujesz w zawodach z obowiązkową kurtką?
- Czy marzniesz szybko, czy raczej się przegrzewasz?
Im lepiej znasz swoje zachowanie na trasie, tym łatwiej wybrać model, który „zniknie” w użyciu – nie będziesz o nim myśleć na podejściach ani na zbiegach. A to najlepszy komplement dla każdego elementu sprzętu.
Na koniec warto pamiętać, że nawet najlepsza membrana nie zastąpi rozsądku. Prognoza pogody, świadomość własnych granic i umiejętność odwrotu są ważniejsze niż jakakolwiek technologia. Dobrze dobrana kurtka nie sprawi, że góry staną się łagodniejsze, ale znacząco zwiększy margines bezpieczeństwa, gdy warunki zaczną się zmieniać szybciej niż tempo twojego biegu.











Leave a Comment